czwartek, 28 lutego 2019

O pączkach i zdrowym rozsądku


Dziś Tłusty Czwartek. Jak to mamy w zwyczaju od kilku lat, uczciliśmy święto wizytą na basenie (po dość długiej przerwie okazało się, że kondycja jakby nie ta, ale pływać nadal potrafimy) i... pączkami. Były pyszne. Taki pączek zjedzony tuż po "zrobieniu" trzydziestu basenów był po prostu cudowny. Z różanym nadzieniem. No niebo w gębie po prostu. Na dodatek Najlepsza Synowa przyniosła nam kilka pączków Jej Własną Ręką Zrobionych. To dopiero były pączki!
Tak więc kilka zjedliśmy. I teraz czas na zdrowy rozsądek. Taki Tłusty Czwartek to świetna okazja aby go ćwiczyć. Bo, jak wiadomo, organy nieużywane zanikają i dotyczy chyba również organów "nieoczywistych", a wśród nich zdrowego rozsądku. 
Jak więc ćwiczyć nasz rozsądek aby służył  nam zdrowo,długo i wiernie? 
Nie należy nawet w taki dzień jak dziś zjadać góry pączków, aż do ....., bo to raz w roku jest. To naprawdę mało mądre podejście. Jednak podobnie mało mądre jest w ramach "zdrowego trybu życia" zjadanie w taki dzień bezglutenowych, beznabiałowych, beztłuszczowych i bezcukrowych pączków-bez-pączków i zmuszanie do tegoż członków rodziny i większości przyjaciół. I ta kłopotliwa sytuacja kiedy mężowi przy okazji wyciągania kluczyków do samochodu wypada z kieszeni paragon z cukierni - jednoznaczny dowód zbrodni. (Oczywiście, jeśli chorujesz na celiakię - raczej nie jedz pączków. Zjedz coś pysznego, co lubisz; w końcu piszemy dziś o zdrowym rozsądku).
W sumie bardzo proste - dla tych, którzy mają zdrowy rozsądek dobrze wyćwiczony odbywa się to w zasadzie całkowicie bezwysiłkowo, inni muszą trochę poćwiczyć.
Warto, bo zdrowy rozsądek bardzo się przydaje nie tylko w Tłusty Czwartek. W zasadzie jest niezbędny do prowadzenia fajnego życia. 
Na koniec kilka rad dla tych, którzy nieco dziś przeholowali z pączkami.
Jeden tradycyjny pączek to, w zależności od nadzienia, ilości lukru i sposobu smażenia 200 - 450 kalorii. Dla łatwiejszych obliczeń wybieramy 300. Taką ilość można spalić w następujące sposoby:
1. Zjadając 30 pączków, bo zjedzenie jednego pączka spala około 10 kalorii
      Ten sposób odrzucamy, bo to przecież wbrew... zdrowemu rozsądkowi :)
2. Czytając około 15 godzin
3. Śpiąc około 10 godzin
4. Pisząc SMSy przez 7,5 godziny
5. Godzinę szybko maszerując
6. Odkurzając 2,5 godziny
7. Pływając 40 minut - czyli my konkretnie mamy jeden pączek gratis :P

Jednym słowem - udanego Tłustego Czwartku 




czwartek, 14 lutego 2019

Walentynki - żyli długo i szczęśliwie 2

Podobno święty Walenty był duchownym i lekarzem. Żył w Cesarstwie rzymskim, a konkretnie w Terni, u stóp wodospadu Cascata delle Marmore widniejącego na poniższym zdjęciu, za panowania cesarza Klaudiusza II, który wtrącił go do więzienia za błogosławienie ślubów legionistów, którym wcześniej cesarz zabronił się żenić. W więzieniu zakochał się w niewidomej córce własnego strażnika, i dziewczyna z powodu jego modlitw odzyskała wzrok ( to był III wiek n.e, więc jako duchowny miła pełne prawo zakochać się a nawet ożenić). Zły cesarz się wściekł i zarządził egzekucję Walentego. Ten nie odwołał swoich uczuć i planów matrymonialnych, więc wyrok wykonano 14 lutego 269 r. Ale nieco wcześniej Walenty napisał listo do swojej ukochanej. Jak go podpisał?  "od Twojego Walentego" oczywiście. I tak się wszystko zaczęło. No może nie całkiem wszystko, ale podobno taka jest historia współczesnych walentynek.
Cascata della Marmore - w Terni, u stóp wodospadu mieszkał podobno dawno, dawno temu święty Walenty.
Historia historią, a szaleństwo trwa. Wszechobecne serduszka, słodkie kotki i pluszowe misie, zalewają internety, wszędzie kwiatki i czekoladki, sklepy sprzedają co tylko się da w walentynkowych promocjach (promocję mamy także my - Walentynkowa promocja :P), kina, restauracje i cukiernie przeżywają oblężenie, poczta przesyła kartki we wszystkie strony. Świat oszalał. A święty Walenty jest patronem tego szaleństwa. 
Święto zakochanych. Święto miłości. I dobrze, jakkolwiek wielkim fascynatem tego szaleństwa nie jestem, to lubię święta i świętowanie. Nie ma naprawdę nic złego w świętowaniu fajnych rzeczy, które spotykają nas w życiu. Ale myślę sobie, że takie walentynki to jednak trochę robią nam wodę z mózgu. Bo zakochanie nie ma z miłością aż tak wiele wspólnego jak się nam 14 lutego co roku zbiorowo wydaje. Nie świętujemy miłości a właśnie jedynie zakochanie. Powtarzam - nie ma w tym nić złego, ale...
Podobno "ale" w zdaniu wszystko psuje. No cóż, trudno. 
Krąży ostatnio na facebooku mem z podpisem "zakochać się może każdy - sztuką jest wytrwać w miłości całe życie". Co racja, to racja. Miłość jest sztuką. Podobnie jednak jak wszystkie inne dziedziny sztuki wymaga ćwiczenia. Cudownie jest iść na koncert wspaniałego skrzypka i patrzeć jak instrument poddaje się jego dłoniom, cudownie jest patrzeć jak spod czyjegoś pędzla wyłania się obraz. Ale tylko Ci, którzy są Artystami wiedzą ile godzin poświęcili na ćwiczenie, ile razy bolały ich te zdolne dłonie, ile razy doświadczyli poczucia beznadziei, niemożności. Tego nie widzi ten, kto przyszedł podziwiać Sztukę. 
Z miłością jest bardzo podobnie. Ci, którzy się prawdziwie kochają, często słyszą o szczęściu jakie ich spotkało, o tym jak cudownie być kochanym. Tak. To jest prawda. Cudownie jest być Artystą. Cudownie jest tworzyć swoje życie z Drugim, cudownie jest pokonywać trudności, problemy i cieszyć się wspólnymi zwycięstwami. Wspaniale jest siedzieć pod jednym wspólnym kocem z gorącymi kubkami i po prostu rozmawiać. Wspaniale jest starać się rozumieć i widzieć podobne staranie. Cudownie jest mieć siwe włosy i kolejne zmarszczki, które w niczym nie przeszkadzają, bo przecież piękno jest w oku patrzącego. 
Ale jest też piękno w burzy. W ścieraniu się dwóch osób; dwóch historii, dwóch charakterów, dwóch marzeń, dwóch pasji. Kiedy z Dwojga powstaje Jedność, takie burze są nieodzowne. Towarzyszy temu ból, towarzyszą temu łzy, czasem rozpacz. Ale miłość potrafi je przezwyciężyć. I cudownie jest tego doświadczać. 
Miłość to nie są pluszowe misie, serduszka i czekoladki, patrzenie sobie w oczka i wspólne seansy kinowe czy ciasteczka w cukierni w centrum handlowym. To są całkiem fajne rzeczy, jeśli ktoś je lubi, ale miłość jest czymś o wiele, wiele większym. I trwa o wiele dłużej niż walentynki.

Bo jak śmierć potężna jest miłość,
a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol.
Żar jej to żar ognia, płomień Pański.
Wody wielkie na zdołają ugasić miłości, i nie zatopią jej rzeki.