czwartek, 29 grudnia 2016

Stary Rok ...


Wszyscy wokół składają już noworoczne życzenia. To bardzo fajny zwyczaj. Też życzymy Wam Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku :)
Ale oprócz życzeń i noworocznych postanowień, które realizujemy podobno niestety tylko w kilku marnych procentach... Centra fitness podobno miewają na początku roku nawet o 1/3 więcej nowych klientów, z których wielu rezygnuje już po pierwszym tygodniu Nowego Roku. Podaje się, że powodem takich słabych rezultatów jest przede wszystkim stawianie sobie nierealnych i zbyt ogólnych postanowień. Możliwe.
Tylko jak w obecnych szalonych dość czasach ustalić sobie realne cele? No i kiedy? Wymyślamy więc coś z gatunku "od 2017 wszystko będzie inaczej": kolejne cele, kolejne zadania, rozwój, rozwój i jeszcze trochę rozwoju. To i to zrobię, tam i tam pojadę, to i to osiągnę i ... wymiękamy kiedy tylko kolejny dzień stycznia stanie się liczbą dwucyfrową...

A może warto byłoby zatrzymać się na jakiś czas. Może nawet nie na bardzo długo. Usiąść, zrobić sobie dobrą herbatkę/kawę/kakao i zastanowić się nad tym gdzie jestem teraz.
Jak minął mi ten Stary Rok.
Co przyniósł, co zostawił a co być może ze sobą zabrał.
Jakie podjęłam decyzje i co z nich wyniknęło. Co dobrego, a co złego. Jeśli dobrego - za co i komu mogę być wdzięczna, jeśli złego - czy i jak mogę się z tego wyplątać?
Kogo nowego poznałam? Co Ci ludzie wnieśli w moje życie?

Arystoteles twierdził, że stajemy się tym, co powtarzamy. Coś w tym jest. Może więc warto  po prostu powtarzać to, co było w Starym Roku dobre? Tak całkiem po prostu, nawet bez specjalnego noworocznego postanowienia robić więcej dobrego, a mniej złego? Trochę może za proste i niestety nieco zbyt ogólne. Ale jeśli rzeczywiście siądę i pomyślę o Starym Roku, który powoli się kończy i kilku minionych Jeszcze Starszych Latach, o tym co "się wydarzyło", a czego ja sama byłam sprawcą - może to nabrać konkretnych kształtów. Sama wybiorę to, co chcę powtarzać i kim chcę się stać.

piątek, 23 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 24


Ostatni dzień Kalendarza Adwentowego. Powyższy cytat znajduje się w nim drugi raz - to tym właśnie cytatem rozpoczęliśmy Adwentowe wyzwanie. Świętujemy pamiątkę Bożego Narodzenia. To nie są Święta choinki, prezentów, jedzenia, ani nawet wspólnego spędzania czasu, śpiewnie kolęd i dobrej atmosfery w rodzinie. To pamiątka tego, o czym mówi nasza ulubiona kolęda, którą na pewno jutro zaśpiewamy:
Bóg się rodzi, moc truchleje
Pan Niebiosów obnażony...
Ogień krzepnie, blask ciemnieje - ma granice Nieskończony!!!
Wzgardzony - Okryty Chwałą!
Śmiertelny - Król nad Wiekami!
A Słowo Ciałem się stało i mieszkało między nami.
Właśnie to się kiedyś stało i właśnie dlatego szukanie pokoju, miłości i nadzieja mają sens także dzisiaj. 
Spędź my czas razem, będąc naprawdę dla siebie, ale też pamiętając o Księciu Pokoju, którego urodziny właśnie świętujemy.

  • zadanie na dziś - przeczytajcie, jeśli to możliwe razem, fragment Ewangelii Łukasza, który opowiada o tym skąd wzięły się te Święta

 I stało się w owe dni, że wyszedł dekret cesarza Augusta, aby spisano cały świat. Pierwszy ten spis odbył się, gdy Kwiryniusz był namiestnikiem Syrii. Szli więc wszyscy do spisu, każdy do swego miasta. Poszedł też i Józef z Galilei, z miasta Nazaretu, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, dlatego że był z domu i z rodu Dawida, aby był spisany wraz z Marią, poślubioną sobie małżonką, która była brzemienna.
I gdy tam byli, nadszedł czas, aby porodziła. I porodziła syna swego pierworodnego, i owinęła go w pieluszki, i położyła go w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. A byli w tej krainie pasterze w polu czuwający i trzymający nocne straże nad stadem swoim. I anioł Pański stanął przy nich, a chwała Pańska zewsząd ich oświeciła; i ogarnęła ich bojaźń wielka. I rzekł do nich anioł: Nie bójcie się, bo oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem wszystkiego ludu, gdyż dziś narodził się wam Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan, w mieście Dawidowym. A to będzie dla was znakiem: Znajdziecie niemowlątko owinięte w pieluszki i położone w żłobie. I zaraz z aniołem zjawiło się mnóstwo wojsk niebieskich, chwalących Boga i mówiących: Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie!
A gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze rzekli jedni do drugich: Pójdźmy zaraz aż do Betlejem i oglądajmy to, co się stało i co nam objawił Pan. I śpiesząc się, przyszli, i znaleźli Marię i Józefa oraz niemowlątko leżące w żłobie. A ujrzawszy, rozgłosili to, co im powiedziano o tym dziecięciu. I wszyscy, którzy słyszeli, dziwili się temu, co pasterze im powiedzieli. Maria zaś zachowywała wszystkie te słowa, rozważając je w sercu swoim.
I wrócili pasterze, wielbiąc i chwaląc Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im powiedziano.


Dobre myśli - na dzisiejszej kartce napisz świąteczne życzenia dla Swojej Ukochanej/Swojego Ukochanego




czwartek, 22 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 23


Dzisiaj życzliwość. Lada moment kończy się nasz kalendarz, a zaczynają Wasze Święta. Bądźmy dla siebie życzliwi. To niby niewiele, ale jakbyśmy tak naprawdę, zawsze byli dla siebie nawzajem po prostu życzliwi. Fajnie by było, nie?


  • zadanie na dziś - przedświąteczne napięcie rośnie. Ostatnie zakupy, porządki i przygotowania. Pamiętaj dzisiaj o życzliwości. Miłych gestach, dobrych słowach, pomocy, uśmiechu. Nie tylko pamiętaj o życzliwości, ale bądź życzliwy/życzliwa :)

Dobre myśli - napisz o jakiejś sytuacji, w której Twoja Ukochana/Twój Ukochany była dla Ciebie niezwykle życzliwa/ życzliwy. Jak się wtedy czułeś/czułaś?
Możesz też dziś wyrazić swoją życzliwość, postawę, jaką chcesz zająć wobec Ukochanej/Ukochanego.

środa, 21 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 22


Zostało już naprawdę niewiele czasu do Świąt. Chcemy je spędzić w naprawdę dobrej atmosferze. Które to są Wasze Wspólne Święta? Pamiętacie poprzednie? Ponieważ dla nas to już 27 (O rany!!!) trochę tych wspomnień jest. Jedne były bardziej udane, inne mniej, czasem obfitowały w prezenty, czasem tylko w choinkę, ale zawsze udało się nam je spędzić wspólnie. Raz choinka się nam przewróciła i dlatego prawie nie mamy starych bombek...
Bycie razem to ogrom wspólnej historii i, chociaż jest naprawdę niewiele czasu, przyjrzyjmy się jej. To ona sprawiła, że jesteśmy własnie tutaj.


  • zadanie na dziś - właśnie wspominanie przeszłości. Można to zrobić nawet podczas stawiania choinki, szorowania podłogi, czy przygotowywania/ jedzenia obiadu czy kolacji. 

Dobre myśli - opisz krótko swoje najlepsze wspomnienie związane z Wami. 

wtorek, 20 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 21


Jest mnóstwo mądrych myśli o wdzięczności, jedne do niej zachęcają, inne trochę straszą (co byłoby gdybyś obudził się jutro tylko z tym, za co podziękowałeś dzisiaj), ale wszystkie są zgodne co do dwóch spraw - wdzięczność jest ważna i wcale nie oczywista.
Czasem jesteśmy nawet w sumie wdzięczni za różne rzeczy w naszym życiu i w naszej relacji, ale są to przecież oczywiste sprawy. Jakoś o tym nie mówimy, bo przecież nie ma o czym. Do tego wielu z nas (jesteśmy przecież Polakami) jakoś łatwiej zauważyć to, co jest nie w porządku i skupić się na tym co trzeba naprawić, może nawet trochę na to ponarzekać...
A jakby tak spróbować skupić się właśnie na wdzięczności? Na zauważeniu tego, co jednak mamy, zrozumieniu tego, gdzie jesteśmy i poczuciu wdzięczności. To trochę jak wtedy, kiedy stoimy gdzieś w górach i wieje lekki wiatr. Ożywcze, prawda?

  • zadanie na dziś - w sumie jest już opisane powyżej :). Może porozmawiajcie o tym, za co jesteście wdzięczni w Waszym życiu. I Komu.

Dobre myśli - wyraź dziś swoją wdzięczność, za to kim jest dla Ciebie Twoja Ukochana/ co robi dla Ciebie Twój Ukochany. 

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 20


Na każdą rzecz, jaką mamy do zrobienia przysługuje nam tylko jedna szansa. Tak i nie, ale po co ryzykować? Czasem uciekamy przed odpowiedzialnością za nas, za siebie samych, za nasz związek. Tak bywa łatwiej na tę konkretną chwilę. Ale to nigdy nie przynosi dobrych rezultatów na dłużej. 
Jeśli nie przygotujemy wigilijnej kolacji, pierniczków, ciasta, ryby i czego tam jeszcze - nie będziemy mieli co jeść w wigilijny wieczór. Konsekwencje...
Bardzo niewiele zostało do Świąt. Tak jak pisaliśmy wcześniej - zakupy, porządki, przygotowania są ważne, ale niech nie przysłonią nam prawdziwej wartości wspólnego świętowania. Weźmy odpowiedzialność właśnie za udane Święta. Na początek, potem za kolejne rzeczy w naszym życiu. Bo udane Święta (i udane życie) się robi, pracuje nad nimi, a nie dostaje w gwiazdkowym prezencie :)
  • zadanie na dziś - pomyśl o tym gdzie uciekasz przed odpowiedzialnością, co zostawiasz z nadzieją, że jakoś to będzie? Weź sprawy w swoje ręce i przejmij tę odpowiedzialność. 

Dobre myśli - dzisiaj napisz po prostu coś miłego :), chyba, że jest coś, co chcesz napisać a nie ma tego w kalendarzu. To jest to miejsce.

niedziela, 18 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 19


Przyjaciele. Wszyscy wiemy jak są ważni. Specjalnie dla nich jeden dzień - wyzwanie w naszym adwentowym kalendarzu. Nie chodzi dziś o to, by przeprowadzić się bliżej, jeśli mieszkają daleko, chociaż... :) W natłoku wielu spraw o nich też możemy zapomnieć. Nawet nie zapomnieć, ale zająć się tym później. Mijają kolejne miesiące, lata i nasze więzi słabną. Prawdziwy przyjaciel oczywiście zawsze chętnie zobaczy nas znów, ale i tak warto zadbać o to, by nasze kolejne spotkania odbywały się bez tego "oj dawno się nie widzieliśmy". Inna sprawa, że w bardzo bliskiej więzi, a tym bardziej małżeńskiej to dla siebie nawzajem jesteśmy przyjaciółmi najbliższymi. Dbajmy więc o tę relację przyjaźni w naszym związku i o naszych przyjaciół "z zewnątrz". Jeśli ich mamy, życie jest po prostu fajniejsze.

  • zadanie na dziś - pomyślcie o swojej przyjaźni, może porozmawiajcie o tym. Ale też zadbajcie o Waszych Przyjaciół. Może możecie się umówić w jakimś możliwie bliskim terminie? Chociaż pogadać na Skypie, napisać maila? Warto :)
Dobre myśli - dzisiaj napisz o swojej przyjaźni z Ukochaną/Ukochanym


sobota, 17 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 18


Dziś o wspólnym czasie. Jak zauważył Pan Einstein, czas łatwo zabić, a trudno wskrzesić. Czas wspólny niestety podlega tej samej zasadzie. I to rodzi pytanie o to jak spędzamy nasz czas. Czy przypadkiem trochę go jednak przynajmniej nie podduszamy? 
Nie mamy go dużo, jasne, że nie. Nie mamy go nawet dla siebie samych, a co dopiero dla siebie nawzajem..., więc pytanie jest tym bardziej uzasadnione. 
Jak używamy tej niewielkiej ilości czasu, który jednak mamy? Przecież znajdujemy go na ważne sprawy. Robimy zakupy, przygotowujemy posiłki, zjadamy je, myjemy naczynia, robimy porządek, odkurzamy, wyprowadzamy psa (ok, nie wszyscy), znajdujemy chwile i nawet dłuższe chwile na to, co jest dla nas ważne. Dla siebie też powinniśmy. I nie chodzi o taki czas, kiedy każdy siedzi w osobnym kącie zakopany w swoich własnych sprawach, ale taki oddany temu drugiemu człowiekowi. Jak coś dajesz, to to już nie jest twoje. Jak dajesz czas, a to wielki i piękny dar, to ten czas należy już do tego, komu go dałeś/dałaś. 
Postarajmy się dobrze traktować ten czas, który jednak mamy. Dobrze go używać, tak aby nam pomagał.

  • zadanie na dziś - spędź dzisiaj (niedziela 18 dzień Adwentu) chociaż 15 minut RAZEM z Twoją Ukochaną/ Ukochanym. Jeśli możesz więcej - zrób to koniecznie. Podaruj swój czas, wyłącz telefon, tablet i podobne urządzenia, skup się na byciu razem, rozmowie; może coś razem zróbcie (ale nie chodzi o sprzątanie po obiedzie (!), jeśli Twoje Ukochana/Twój Ukochany akurat chce. Pamiętaj, że to Ona/On decyduje jak ten czas spędzicie. I pamiętaj, że to jest twój czas dla Niej/Dla Niego.

Dobre myśli - napisz dzisiaj o tym, że chcesz poświęcać swój czas na budowanie Waszej więzi (swoją drogą  p o ś w i ę c a n i e czasu, to ciekawa koncepcja).

piątek, 16 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 17


Podobno człowiek nie przestaje się bawić, bo się starzeje, tylko starzeje się, bo przestaje się bawić. Jest chyba coś na rzeczy też w kwestii relacji. Nie przestajemy się dobrze razem bawić, bo nasza relacja ostygła i stała się nudna, tylko zaczynamy się w niej nudzić, bo przestajemy się bawić. Na początku staramy się robić razem różne rzeczy, fajnie spędzać czas, dobrze razem się bawić. Potem przychodzą kolejne dni, obowiązki, praca, kolejne obowiązki... i kolejne. Dopada nas rutyna, brak czasu, brak okazji, zaczynamy wierzyć, że z jakiegoś powodu już nam "nie wypada" i po jakimś czasie orientujemy się, że nasza bliskość nie daje nam już tyle radości co kiedyś. No przecież nie będziemy się teraz, dobre 25 lat po ślubie zachowywać jak małolaty! Dlaczego nie?
Tym bardziej wcześniej!
Mówi się, że organy nieużywane zanikają. Na pewno dzieje się tak z mięśniami. Jeśli przestajesz ćwiczyć, forma spada bez litości. Tak samo dzieje się z zabawą - nie ćwiczymy - tracimy te umiejętności. Dobra wiadomość jest taka, że nawet bardzo dużą zniżkę formy można, przy pewnym wysiłku, odbudować. Można wrócić do dawnej sprawności. Ale trzeba ćwiczyć.
Bawić się, szukać okazji, planować czas na zabawę i dobrze, radośnie go wykorzystywać.

  • zadanie na dziś - wymyśl coś szalonego; zróbcie coś, czego dawno już nie robiliście, co jest fajne, przy czym naprawdę dobrze oboje się dobrze bawicie. Znajdźcie na to czas. Najlepiej właśnie jutro.

Dobre myśli - opisz dzisiaj krótko jakieś śmieszne, zabawne wydarzenie, albo coś, co uwielbiasz razem robić.

czwartek, 15 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 16


Nasza więź zawsze jest osadzona w kontekście innych więzi. Mamy rodzinę, której podobno się nie wybiera i to bywa trudne, prawda, ale jest też wartościowe. Jesteśmy jej częścią.
Dzisiaj czas na to, by o niej, o tej rodzinie, pomyśleć. Gdzie są, co robią? Czy o nich pamiętamy?


  • zadanie na dziś - jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, kup lub zrób świąteczne kartki, wypiszcie je razem i wyślijcie do Waszej rodziny. Nawet jeśli w sumie nie robicie tego od jakiegoś już czasu, warto poświęcić te kilka złotych i kilka minut, aby komuś było miło :) Jeśli naprawdę, ale tak naprawdę wysyłacie tylko e-maile i nie ma szans na nic więcej, poświęćcie kilka minut i napiszcie osobiste życzenia dla Waszej rodziny już dzisiaj. Można je zostawić jako "wersje robocze" i wysłać kiedy już ich czas nadejdzie.
Dobre myśli - dzisiaj napisz swoje życzenia dla Ukochanej/Ukochanego.

środa, 14 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 15


Wprawdzie zaczęliśmy Kalendarz jakiś czas temu, dokładnie 15 dni temu, więc taki prawdziwy początek to nie jest, ale właśnie o początku dzisiaj. Taki początek jest ważny na początku :), ale i każdego dnia.
W jaki sposób zaczynamy każdy kolejny dzień, jak witamy się po rozłące, nawet tej krótkotrwałej, codziennej. Chodzimy do pracy, robimy zakupy i załatwiamy mnóstwo spraw. Czasem gdzieś po drodze gubimy te oczywiste przecież rzeczy. Mijają lata i już nie całujemy się na "dzień dobry", nie przytulamy na przywitanie. "Jestem!" rzucone gdzieś pomiędzy odłożeniem kluczy na półkę, a ściągnięciem butów. Potem szybko obiad, porządek, dzieci - "jak było w szkole", może film, zakupy, chwila dla internetu, wiadomości, kolacja."Idę spać", "dobranoc". 
Nie mamy wiele czasu, to prawda, ale to jak ten czas, który jednak mamy, wykorzystujemy, to już całkiem inna sprawa. Takie niewielkie gesty jak powitanie każdego dnia mogą dać nam bardzo wiele. Szkoda życia, by ich nie wykonywać. Trzeba dbać o te małe, ale ważne rzeczy. To one tworzą naszą codzienność. 
Jeśli tak to jednak już wygląda - najwyższy czas to zmienić. Dzisiaj zacznij (i dziś będzie Wasz nowy początek).

  • zadanie na dziś - przygotuj miłe powitanie dla Twojej Ukochanej/Twojego Ukochanego. Wyraź swoją miłość i radość z tego, że jesteście razem. Niech będzie w nim uśmiech. Przeprowadź swój plan rano albo jak spotkacie się po pracowitym dniu. 
Dobre myśli - dzisiaj na kalendarzowej karteczce napisz coś o tym jak chcesz spędzać codzienność z Twoją Ukochaną/Twoim Ukochanym. 

wtorek, 13 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 14


Wierność. Zawsze i wszędzie. W każdej, ale to naprawdę każdej sytuacji. Jestem po Twojej stronie i NIGDY Cię nie opuszczę. Nigdy, nigdy. I o to w tym chodzi. Nie: "będę Ci wierny/wierna jakiś czas" - taka wierność to żadna wierność. ZAWSZE. Nie będziesz sama/sam, bo nawet w najtrudniejszych chwilach czy problemach będę po Twojej stronie, tuż za Tobą, razem. W małżeństwie o tyle bardziej, o ile to jednak ważniejsza relacja niż drużyna (nawet Drużyna Pierścienia:), i o tyle, o ile sobie to przyrzekamy i mamy na to świadków. 
Ale żeby być wiernym w wielkich, trudnych sprawach, potrzeba ćwiczyć na co dzień. W takich mniejszych. 
To kwestia postawy a nie wielkich zrywów. I tę postawę kształtujemy każdego dnia. Nie chodzi o to by zawsze przyznawać rację, ale aby nie zostawiać najbliższych nawet gdy się mylą. Albo gdy robi się zbyt trudno. Albo przychodzi szara codzienność. Albo się pokłócimy. 
"Skoro tak, to radź sobie sama/sam" - to tutaj jest koniec Twojej wierności, nawet jeśli chodzi o jakąś głupotę. I na to nie można sobie pozwolić jeśli się kocha.
  • zadanie na dziś - jak z Twoją wiernością? Czy zawsze stoisz po stronie swojej Ukochanej/Ukochanego? Nad czym możesz popracować?

Dobre myśli - napisz dzisiaj o tym, że chcesz, że naprawdę Ci zależy na byciu wiernym, staniu po stronie Twojej Ukochanej/Ukochanego. O tym, że to część Twojej miłości.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 13


Dzisiaj o przyjaźni. Właśnie takiej, jaką opisał Albert Camus. Idziemy obok siebie. Przynajmniej co do zasady, bo czasem się zdarza, że jedno drugie ciągnie za sobą, lub przed sobą pcha:) albo jedno za drugim się snuje. Ale tak w całym życiu to właśnie tak. Idźmy OBOK siebie, wrażliwi na swoje potrzeby, dbający o siebie nawzajem. Razem. Tak, żeby Ona/On zawsze miała/miał na kogo liczyć, do kogo się odezwać, po prostu z kim iść. I pamiętajmy, że przyjaźni się nie dostaje, ją się zdobywa :)
Jeśli gdzieś po drodze nam to umknęło, to teraz jest świetny czas na odnowę.

  • zadanie na dziś - pomyśl czy jesteś dla Twojej Ukochanej/Twojego Ukochanego takim przyjacielem, jakiego sam/sama chciałabyś mieć. Jeśli tak to kontynuuj, jeśli nie, to zostań takim właśnie przyjacielem. Zacznij już dziś.

Dobre myśli - dzisiaj napisz, zadeklaruj chęć bycia prawdziwym przyjacielem. Oczywiście niech to będzie prawdziwa deklaracja.


niedziela, 11 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 12


No i jesteśmy w połowie naszego kalendarza. Dzisiaj o pomaganiu. Ważna sprawa. Czy pomagamy sobie w codziennym życiu? Czy raczej bardzo podziwiamy i szanujemy pracę, którą wykonuje ta druga osoba, ale... raczej się do tego nie mieszamy. No bo jak tak dobrze Jej/Mu idzie...
Druga strona medalu to czy pozawalamy sobie pomagać. Czasem bywa tak, że przecież wszystko robimy dobrze, nawet najlepiej po prostu i wcale nie chcemy żeby ktoś nam "pomagał", bo nie robi tego tak dobrze jak ja. Nie zmywaj, zostaw to bo i tak zostawiasz i muszę potem poprawiać. Zostaw, to bo zniszczysz, nie masz pojęcia. Mija kilka/kilkanaście lat i mamy pretensje, podobno uzasadnione, że ten drugi, najbliższy nam człowiek wcale nie pomaga.
To umiejętność "w obie strony". Pomagajmy sobie nawzajem ale i pozwalajmy sobie pomóc.

  • zadanie na dziś - przyjrzyj się dniowi Twojej Ukochanej/Twojego Ukochanego. Jak możesz Jej/Mu pomóc? Jak już wymyślisz to to zrób :)
Dobre myśli - napisz dziś o tym, że chcesz być pomocą  :)

sobota, 10 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 11


To prawda, że nawet jeśli coś na nie wychodziło do tej pory, możemy to zacząć robić. Póki życia, póty nadziei. Troszczmy się o siebie nawzajem, a nie o siebie samych. Dbaj o potrzeby tej drugiej osoby, nawet jeśli nie są one jakoś specjalnie zrozumiałe dla Ciebie. Łatwo jest troszczyć się "na swoich warunkach", nawet poświęcać się, ale według swojego własnego zrozumienia. No dobra, może nie tak całkiem łatwo. Ale jeśli Ona, czy On potrzebują czegoś dla Ciebie nieoczywistego? Ciszy, kiedy Ty masz chęć na głośną muzykę? Towarzystwa, kiedy Ty masz akurat chęć na ciszę i spokój? 
Troszczenie się o siebie nawzajem zaczyna się od małych gestów, od kocyka, kiedy ktoś zaśnie na kanapie (lub właśnie od nieprzykrywania tym kocykiem, jeśli nie lubi :), od dzielenia się ostatnim łykiem czy kęsem czegoś ulubionego, od robienia sobie (i tobie) herbaty, kanapek. Dawania czasu na posiedzenie samemu, jeśli ktoś potrzebuje.
A kończy się... no właśnie się nie kończy... ❤
  • zadanie na dziś - pomyśl o jakiejś potrzebie Twojej Ukochanej/Twojego Ukochanego. Niekoniecznie takiej najbardziej oczywistej, ale czego by chciała/chciał, czego właśnie potrzebuje. Albo tylko pragnie. Pomyśl jak możesz tę potrzebę zaspokoić, albo pomóc ją zaspokoić, zatroszcz się o to właśnie. Zadbaj o to. ( może niekoniecznie tylko dziś :)
Dobre myśli  - dzisiaj sam/sama wymyśl co napiszesz :)

piątek, 9 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 10


W natłoku różnych spraw, spotkań i zadań warto się czasem zatrzymać i powspominać. To prawda, że dobre wspomnienia poprawiają nam humor, dają siłę. Przypominają nam, nawet kiedy bywa trudno, że szczęście jednak istnieje. Tam, wtedy... byliśmy tacy szczęśliwi. Czasem te dobre wspomnienia są tuż, tuż, czasem trzeba ich trochę poszukać bo się zakurzyły i wyblakły gdzieś po drodze, ale są. Warto do nich wrócić. Odetchnąć nimi znowu, przypomnieć sobie, powspominać, pośmiać się. I uśmiechnąć się do tych wspomnień.
A potem do siebie nawzajem.
  • zadanie na dziś - znajdź jakieś stare zdjęcia, chociaż jedno. Siądźcie na chwilę, chociaż krótką i powspominajcie. Wróćcie do przeszłości i przypomnijcie sobie jacy byliście wtedy szczęśliwi. I bądźcie szczęśliwi znów.

Dobre myśli - dzisiaj napisz o jakimś cudownym wspomnieniu. 



czwartek, 8 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 9


Dzisiaj o odpoczynku. Kiedy ostatni raz spędziliście czas wspólnie na tym, co naprawdę lubicie? Tylko Wy we dwoje. co najmniej jeden dzień. Bez innych, bez dzieci, nawet bez psa czy kota. Tylko JA I TY. MY. I nie na sprzątaniu domu, koniecznej podróży czy czymś podobnym. 
W ważne dla nas rzeczy inwestujemy nasz czas. Nie ma od tego ucieczki. Jeśli chcesz dobrze jeździć na nartach - musisz poświęcić czas, jeśli chcesz nauczyć się jakiegoś języka - tak samo. Skąd pomysł, że nauczymy się siebie nawzajem nie poświęcając czasu? To w tym czasie właśnie zdobywamy siły, poznajemy się, zaprzyjaźniamy, zdobywamy wzajemne zaufanie i dzięki takim chwilom... możemy później stanąć do walki kiedy nadchodzą te gorsze :).

  • zadanie na dziś: zaplanuj przynajmniej jeden wspólny dzień w najbliższym czasie. Jasne, że może nie uda się Wam spędzić fajnie dzisiejszego popołudnia, bo macie już inne plany, pracę i w ogóle mnóstwo zajęć. Nie o to chodzi. Zaplanuj jakiś jeden dzień, w rozsądnym, ale możliwie krótkim terminie, który spędzicie dokładnie tak, jak lubi Twoja Ukochana/Twój Ukochany. Wpisz datę w kalendarz jako "sztywny termin" i zrealizuj swoje plany kiedy nadejdzie.

Dobre myśli - dzisiaj napisz o rzeczach, które lubisz robić wspólnie z Twoją Ukochaną/ Twoim Ukochanym



środa, 7 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 8


Jak wyzwanie, to wyzwanie, kto powiedział, że będzie lekko? Ale satysfakcja gwarantowana :)
Wczoraj było o zmianie. Raczej jeszcze nie widzisz efektów, chociaż bywa i tak, ale zwykle trzeba na nie trochę poczekać. Jeśli naprawdę Ci zależy, możesz przecież wytrwać we wczorajszym postanowieniu. A co dzisiaj? Ano dzisiaj idziemy krok dalej. Jak już powiedziano, siebie zmienić możesz, drugiej osoby - nie. 
I co teraz? Przecież Ona/On nigdy nie powinna/ powinien tak postąpić. 
Są w naszych związkach trudne rzeczy. Czasem czujemy się odtrąceni, niekochani, zranieni. I czasem to ze wszech miar słuszne odczucie. Co wtedy?
Ratunkiem dla naszych więzi jest przebaczenie. Dokładnie tak - przebacz i żyj dalej.
Jeśli oczekujesz od drugiego doskonałości, to się srodze zawiedziesz. Jesteśmy ludźmi, a ci generalnie czasem zawalają. I twoja Ukochana/Twój Ukochany nie raz Cię rozczaruje i zrani, zawiedzie. Wtedy przebacz. Bądź wielkoduszny. Wielki duszą. 
Miłość taka jest.

  • zadanie na dziś - jeśli jest coś, co Cię gniecie od dłuższego czasu, co "trzyma" twoje wspomnienia i myśli o Twojej Ukochanej/Twoim Ukochanym, zrób co następuje: 
    • 1. spisz to na jakiejś kartce (może to być mała, brzydka kartka)
    • 2. postanów, że wybaczasz i że już do tej sprawy nie wracasz. Nigdy.
    • 3. spal kartkę uważając aby nie spalić jeszcze czegoś.
    • 4. jeśli znów zaczniesz o tym myśleć przypomnij sobie płomyk nad kartką i swoją decyzję.

Dobre myśli - dzisiaj napisz dlaczego Twoja Ukochana/Twój Ukochany jest warta/wart Twojej Miłości. 


wtorek, 6 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 7


Dzisiaj wchodzimy na kolejny poziom :). W naszych relacjach oprócz spraw bardzo fajnych, są też mniej fajne. Niektórych rzeczy w sobie nawzajem nie lubimy. No po prostu nie. 
Robię coś, czego Moja Ukochana/Mój Ukochany naprawdę nie lubi. Jasne, mogę uznać, że "widziały gały co brały", albo "taki/taka już jestem i trudno". Ale póki życia, póty nadziei - mogę się zmienić. Ty też możesz! Stare i co rusz pojawiające się tu i ówdzie hasło "nie możesz zmienić kogoś, ale zawsze możesz zmienić siebie" jest prawdziwe. Może więc, przy okazji adwentowego kalendarza zrobisz coś w wiadomej sprawie?

  • zadanie na dziś - znajdź jedną rzecz, o której wiesz, że denerwuje Twoją Ukochaną/Twojego Ukochanego (pamiętaj, coś co Ją/Jego denerwuje w tobie, nie odwrotnie!). Postanów zmienić swoje postępowanie, nawyk czy cokolwiek to jest. Zacznij od dziś i nie przestawaj.

Dobre myśli - dziś napisz o czymś, co po prostu uwielbiasz w Twojej Ukochanej/Twoim Ukochanym. 

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 6


Mikołaj! Z zamieszczonego dzisiaj cytatu wynika, że niektórzy dość wcześnie zderzają się z twardą rzeczywistością. Może to mało romantyczne, i nie najlepiej wygląda w Adwentowym Kalendarzu, ale Mikołaj nie istnieje.
Dokładniej to istnieje wielu Mikołajów, jeden szczególnie medialny w Laponii, inni gdzie indziej, ale oni nie przynoszą prezentów (niestety). Nie istnieje ten, którzy podrzuca ludziom prezenty kiedy są wystarczająco grzeczni. Legenda o świętym Mikołaju opowiada o człowieku, który rozdał biednym cały swój majątek. Zrobił to, bo nie wierzył w świętego Mikołaja, tylko sam zabrał się za robotę. Nieźle mu poszło, tak nieźle, że wspominamy to do dziś.
Bądź jak Mikołaj! Daj to, co masz - swój czas, zaangażowanie w związek.
Jeśli chcesz, aby Twoi bliscy dostali rano prezent od świętego Mikołaja, musisz sam, czy sama się za to zabrać. Do dzieła więc!

  • zadanie na dziś - zacznij dzień (6 grudnia) od wręczenia prezentu, który dzisiaj przygotowałeś/przygotowałaś (jeśli prezent jeszcze przygotowany nie jest, nie wpadaj w rozpacz, nie myśl, że znów zawaliłeś/zawaliłaś, tylko szybko przygotuj jakiś fajny). Pamiętaj, że ma on, ten prezent, wyrażać Twoją miłość i zaangażowanie. Potem spraw aby było już tylko lepiej :). Zadbaj o to, aby był to naprawdę dobry dzień. Może zrób coś pysznego, może gdzieś idźcie, może posiedźcie chociaż chwilkę razem. Udanych mikołajek!

Dobre myśli - dziś napisz, przypomnij, o najfajniejszym prezencie, jaki dostałeś/dostałaś od Ukochanej/Ukochanego :)

niedziela, 4 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 5


Dzisiaj o dawaniu. Podobno daje więcej szczęścia niż branie.
Z doświadczenia widzę, że rzeczywiście tak jest. Chociaż to coraz mniej popularny pogląd. Najważniejsza teraz jest asertywność. Oczywiście, ważne jest mieć zdrowe podejście i nie dać się wykorzystywać, ale jakoś zdecydowanie łatwiej spotkać ostatnimi czasy osoby zbyt asertywne niż zbyt się poświęcające. W sumie to kogoś oddanego i pełnego prawdziwego poświęcenia w ogóle dość trudno spotkać. Nie wydaje mi się żeby to było coś dobrego. Chyba wylaliśmy dziecko (otwartość, serce, poświęcenie) z kąpielą (troską o wykorzystywanych).
I w naszych związkach ponosimy konsekwencje tej tendencji. 
Kiedy ostatnio pomyślałeś/pomyślałaś sobie, że Wasz związek wymaga pracy i to właśnie ty powinieneś/powinnaś się poświęcić?
A kiedy poczułeś czy poczułaś, że nie, właśnie nie będziesz tego czy tego robić  albo z czegoś rezygnować. Nie i już! 
Masz przecież prawo!
No właśnie. Prawo.
Masz. Każdy ma prawo.
Mam prawo. Ale nie muszę być niewolnikiem tego "mania prawa". Mogę wybrać Ciebie i Twoje prawo.
To się nazywa miłość.

  • Zadanie na dziś - we wtorek Mikołaj. Przygotuj jakiś prezent, który będzie symbolem Twojej miłości i oddania. Coś, czego może nie dałbyś/dałabyś tak sam z siebie. Dasz to dopiero we wtorek, ale przecież musisz się przygotować. Oprócz tego pomyśl o tym, czy Twoja Ukochana/Twój Ukochany widzi w Tobie osobę asertywną, czy jednak oddaną i pełną poświęcenia, i o tym, jakim człowiekiem Ty sam/sama chciałbyś/chciałabyś być na przykład we wspomnieniach swoich bliskich.
Dobre myśli - dzisiaj napisz coś dobrego o Twojej Ukochanej/Twoim Ukochanym. Zauważ, doceń co dla Ciebie robi.


sobota, 3 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 4


Łatwo napisać, trudniej zrobić... Czasem, zupełnie niepotrzebnie traktujemy siebie (siebie samego/samą a nie siebie nawzajem, niestety) śmiertelnie wręcz poważnie. Zatrzymujemy się przed fajnymi rzeczami, bo nie wypada, bo w naszym wieku, na naszym stanowisku... a poza tym już przecież dawno z tego wyrośliśmy. A jeśli jest tak jak przewidział ksiądz Twardowski i dopada nas nasza własna głupota...
Jak często w takich sytuacjach zamiast śmiać się na cały głos, zamykamy się kompletnie, żądamy powagi, niezauważania i... dopiero jesteśmy śmieszni. Postaraj się nabrać choć trochę dystansu do siebie (nie do Twojej Ukochanej /Ukochanego :), pomyśl w jakich dziedzinach życia jesteś sztywniakiem i postaraj się to zmienić. Wyjdzie na dobre i Tobie, i Wam :)

  • Zadanie dna dziś - zrób/ zróbcie bałwana. Niech przypomina o słowach poety :) Jeśli nie ma śniegu, albo jest ale taki jak u nas, czyli mokro-wodnisto-czarno-szary..., wykorzystaj załączony wzór. Wytnij, pokoloruj, zrób dziurkę i powieś w widocznym miejscu, albo z tyłu podklej kartonik/podpórkę i postaw. Oczywiście możesz wykonać bałwana według własnego pomysłu, albo udoskonalić nasze :)
Dobre myśli - dzisiaj napisz: wiem, że czasem ............        (jestem bałwanem), ale bardzo Cię kocham, 
albo coś w tym stylu 

piątek, 2 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 3


Kiedyś, dość już dawno temu, a w każdym razie na tyle dawno, że nie byliśmy jeszcze małżeństwem, jedno z nas, tuż po zakupie nowego sprzętu grającego zaprosiło to drugie do domu. Chyba już i tak wiadomo kto jest kto;). No więc weszłam, i jeszcze zanim zdjęłam buty, zanim się w ogóle przywitaliśmy, usłyszałam: „siadaj, siadaj teraz i słuchaj”. Jakoś wyplątałam się z szalika i kurtki, usiadłam i wtedy rozległy się dźwięki muzyki. „Rydwany ognia” Vangelisa. Dźwięki które zabrzmiały wtedy niemal słyszę teraz o nich pisząc. 
Tym bardziej, że był to też pierwszy nasz wspólny film dwa lata wcześniej. 
Przez 26 lat nazbierało się więcej historii i więcej „naszej” muzyki. Ja dzisiaj puszczam tę.
Macie swoje historie i swoją muzykę. Swoje piosenki, które przypominają Wam dobre chwile spędzone razem, jakieś konkretne wydarzenia czy nawet początek Waszej znajomości.
Dzisiaj w naszym kalendarzu jest dzień przypomnienia sobie tych chwil i posłuchania razem jednej z Waszych piosenek. Lub nominowania jakiejś do miana "Waszej".

  • Zadanie na dziś – przygotuj Waszą piosenkę i znajdź jutro jakąś chwilę aby tę piosenkę „puścić”. Wysłuchajcie jej razem i przypomnijcie sobie chwile z nią związane. To nie musi być pół wieczoru/ chociaż może :). Można puścić ją jako tło do wspólnego śniadania, obiadu czy kolacji, tak po prostu podczas dnia, czy wieczorem. Jesteśmy pewni, że dacie radę coś wymyślić.

Dobre myśli: Dzisiaj napisz po prostu coś miłego. Sam/sama wymyśl co J

czwartek, 1 grudnia 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 2


Czas adwentowego oczekiwania to między innymi czas uczenia się i ćwiczenia cierpliwości. Kto z nas nie pamięta szperania po całym domu w poszukiwaniu prezentów, które gdzieś przecież rodzice musieli schować (moja mama była sprytna i zanosiła do sąsiadki od czasu jak zorientowała się, że książkę, którą dla mnie kupiła przeczytałam dwa razy długo przed Wigilią). Cierpliwość pomaga nam oczekiwać na fajne rzeczy, ale pomaga nam też znosić te niefajne. Niestety nie jesteśmy doskonali i te niefajne bywają częścią naszego życia. I nawet nasi Ukochani takie niefajne cechy, nawyki mają. Zadanie na jutro (i nie tylko jutro :)) to bardzo mocno pamiętać o tym, że miłość to przede wszystkim postawa wobec drugiej osoby. Bądź cierpliwy i wyrozumiały/cierpliwa i wyrozumiała. Nawet jeśli to trudne i macie w zwyczaju "gderanie". Może zwłaszcza wtedy. Pamiętaj, że miłość przykrywa słabości.
Powodzenia!


Dobre myśli: Dzisiaj napisz o czymś co Twoja Ukochana/Twój ukochany zrobił, osiągnął, co wymagało dużo pracy, wysiłku, może nawet poświęcenia, a jednak Jej/Mu się udało

środa, 30 listopada 2016

Kalendarz Adwentowy "Dobrze nam Razem" - dzień 1


Przygotuj jakiś pojemnik, kopertę, pudełko lub cokolwiek innego i codziennie przez najbliższe 24 dni wrzuć do niego na kartce jedno lub kilka słów do Twojej Ukochanej/ Twojego Ukochanego. Może to być coś, co w Niej/Nim lubisz, co dobrze wspominasz, albo za co jesteś wdzięczna/wdzięczny. W niektóre dni dostaniesz od nas konkretne podpowiedzi, w inne pozostawimy to Twojej własnej inwencji. Jeśli nie masz jeszcze gotowego pudełka, w najbliższym czasie przygotuj ładne opakowanie na te kartki, bo ostatniego dnia, w Wigilię Bożego Narodzenia dasz Jej/Mu te kartki jako prezent.
  • Nie odkładaj pisania kartek na później. Najlepiej przemyśl jeszcze wieczorem co chcesz napisać i zrób to od razu, kiedy przeczytasz wskazówkę albo najpóźniej rano
  • Pisz prawdę, a nie opisuj swoje życzenia
  • Pisz tylko pozytywne rzeczy. Prawdopodobnie wyrażałeś/wyrażałaś te mniej przyjemne, a nawet jak nie, to i tak teraz jest czas na te dobre :)
  • Myśl o tym co napisałeś/napisałaś w ciągu dnia
  • Możesz zrobić własne karteczki, możesz wkładać do słoika popodpisywane czekoladki, cukierki czy cokolwiek innego, możesz też wykorzystać załączony poniżej wzór

Dzisiaj, na pierwszej karteczce, napisz jak bardzo kochasz


wtorek, 29 listopada 2016

Kalendarz Adwentowy Dobrze nam Razem - podejmij wyzwanie!


Adwent. Czas oczekiwania. Na razie zaczyna się czas przygotowań. Sprzątamy, odnawiamy, kupujemy, szykujemy, pieczemy i gotujemy. I bardzo dobrze. Święta są do świętowania, a jest co świętować. Boże Narodzenie. Do tego świętowania z kolei, trzeba się przygotować, aby świętować radośnie, mądrze i pięknie. I razem. Naprawdę wspólnie. A tak łatwo jest o tym zapomnieć. Odsunąć się od siebie i zająć innymi sprawami. Zawsze jednak, nawet jeśli coś się popsuło, można wrócić do prawdziwej, głębokiej i satysfakcjonującej relacji. Ale i wcześniej  warto o nią dbać, żeby nie trzeba było wracać J. Jasne, że nie zawsze jest to łatwe. Jesteśmy bardzo zabiegani, mamy mnóstwo ważnych spraw. I one często naprawdę są bardzo ważne. Ale warto zachować ich właściwą hierarchię. I skupić się na tym, co jest dla nas najważniejsze. Podejmijmy wyzwanie i przez najbliższe 24 dni, do samych Świąt, oprócz tego co zwykle w tym czasie robimy, poświęćmy kilka minut dla siebie nawzajem (dosłownie kilka minut).
Ten, którego urodziny będziemy obchodzić, został nazwany Księciem Pokoju. On ten pokój wprowadza. Pomysł „Kalendarza Adwentowego Dobrze nam Razem” polega na tym, abyśmy przygotowując się do Świąt, i pamiętając jakie to Święta, postarali się, na tyle, na ile możemy, wprowadzić właśnie pokój do naszych domów, wypełnić nim nasze relacje.
Zasady adwentowego wyzwania:
  • ·     Można uczestniczyć w nim razem, wspólnie, ale jeśli to nie jest możliwe, podejmij je sam/ sama i podążaj i tak za naszymi wskazówkami. Może kolejne wyzwanie podejmiecie już razem?
  • ·         Codziennie wieczorem, koło godziny 19.00, na naszym profilu facebookowym i blogu znajdą się wskazówki na dzień następny. Na Facebooku będą one w wersji graficznej, skróconej, a na blogu, czyli tutaj, opisane dokładniej.
  • ·         Zaczynamy 30 listopada wskazówkami na 1 grudnia, kończymy 23 grudnia wskazówkami na Wigilię.


ZAPRASZAMY!



czwartek, 24 listopada 2016

Fizjoterapeuta, mechanik samochodowy i codzienne życie

Centrum Synergia. To tutaj ratują mój kręgosłup :)
Jakoś właśnie w tym czasie mija pół roku mojej dość intensywnej rehabilitacji. Właśnie dzisiaj, wracając do domu uświadomiłam sobie, że to pół roku. A trochę jeszcze przede mną. Mój kręgosłup łatwo się nie poddaje, ale ja też nie zamierzam. Więcej o tym dlaczego chodzę na tę rehabilitację i co o tym wszystkim myślę (tutaj)
Dzisiaj mam chyba trochę weselsze refleksje niż pół roku temu. W każdym razie więcej nadziei na to, że nawet trudne rzeczy można jednak osiągnąć. Nie jest to łatwe, wymaga dużo pracy, wysiłku, samozaparcia, siły. Ale jeśli naprawdę mi zależy, da się. Nadal nie jestem dumna z tego, że zabrałam się za siebie dopiero kiedy zostałam do tego zmuszona. Ale cieszę się, że te ostatnie pół roku dużo zmieniło. Mogę już chyba powiedzieć, że zmienił się mój styl życia. Inaczej jem, inaczej się ruszam, a już na pewno więcej. To znaczy jem mniej, a więcej się ruszam :). Dla kogoś, kto ponad 40 lat szczycił się raczej byciem kanapowcem niż miłośnikiem jakiegokolwiek sportu, codzienne kilkukilometrowe spacery to spore wyzwanie. I temu wyzwaniu sprostałam. Chodzę, ćwiczę i mam nadzieję, że przyniesie to konkretne efekty. Rozmawiałam dzisiaj podczas rehabilitacji z fizjoterapeutą (pozdrawiam, Tomku :) trochę o tym jak to działa. Jeśli coś zaniedbałam przez ostatnie 20 lat, to mam z tym proporcjonalnie większe problemy niż z jakąś drobną sprawą sprzed tygodnia. Terapeuta potrafi to nawet wyczuć. 
Jak ze wszystkim w życiu. Mam jakiś problem. Jeśli rozwiązuję go od razu, spokojnie, zanim jeszcze zacznie mi jakoś bardzo przeszkadzać, zajmuje to naprawdę niewiele czasu. I po sprawie. Jeśli się tym nie zajmuję, problem zwykle staje się coraz poważniejszy, aż w końcu odpada mi noga. Żart. Ale nie do końca, bo zwykle zabieramy się za naprawę dopiero wtedy, kiedy coś naprawdę się zepsuje (tutaj sama kajam się w prochu i popiele). A zazwyczaj można było uniknąć prawdziwych kłopotów...
Kto z nas słysząc podejrzane dźwięki w podwoziu samochodu, czując dziwne wibracje kierownicy i widząc dym wydobywający się spod maski nie udałby się do mechanika?
No tak, niesprawny samochód zagraża naszemu życiu. To przecież oczywiste! 
Ale co z mniej oczywistymi sprawami? Niezałatwione konflikty, jakieś drobne spory między nami bezpośrednim zagrożeniem życia przecież nie są. No nie. Oczywiście, że nie. Tyle, że jeśli się za to nie zabierzemy, staną się w końcu bezpośrednim zagrożeniem naszego szczęśliwego życia. Któż pragnie życia na pół gwizdka, życia bez satysfakcji, radości, szczęścia? Nie warto tak żyć. Ten, kto to wszystko wymyślił, ma dla nas daleko więcej. 
Jeśli zabierzemy się za to w odpowiedniej chwili, zajmie nam to niewiele czasu, pochłonie niewiele energii. To oczywiście nie będzie przyjemne, może trzeba się będzie do tego zmusić, ale wyda dobre owoce. Jeśli postępujemy tak wielokrotnie, w każdej, czy prawie każdej kolejnej trudnej sytuacji, uczymy się rozwiązywać trudne sprawy w zasadzie zanim jeszcze stają się one naprawdę trudne. Zdobywamy dobre nawyki i mamy je. Takie nawyki się przydają. I to bardzo.
Ale jeśli nie, jeśli nasze nawyki są złe, jeśli jest już późno, a nawet bardzo późno, jak w przypadku mojego kręgosłupa, nadal jest nadzieja. Można zabrać się za to i teraz. Fakt, będzie kosztowało więcej, wymagało więcej wytrwałości. Ale i różnica będzie bardziej widoczna :)

czwartek, 17 listopada 2016

Kupujemy meble, czyli dramat* o problemach pierwszego świata

Występują:
Mąż, Żona, Mamusia jednego z małżonków,
Pan z telefonicznej obsługi klienta w pewnej firmie,
Panowie kurierzy
Wprowadzenie:
Ponad już miesiąc temu zakupiliśmy nowe fotele do dużego pokoju. Stare były... stare, naprawdę zniszczone i niestety zgubne dla mojego kręgosłupa. Do kompletu z fotelami jest wersalka (więc goście nadal mogą u nas nocować :). No i stół. bo poprzedni, odziedziczony po kimś prawie 30 lat temu jakoś by nie pasował. Na meble należało poczekać 40 dni roboczych. Ok, są robione i sprowadzane do sklepu, nie ma problemu. Dostaliśmy super ofertę jeśli chodzi o cenę, więc możemy poczekać. Czekamy. Czekamy. Czekamy.

Akcja:
W końcu przychodzi SMS. Prosimy zadzwonić do sklepu w celu ustalenia terminu przywiezienia zamówionego towaru. WOW!!! Super, wreszcie! I to po 38 dniach roboczych. Stare meble zostały oddane w dobre ręce pewnego studenta, który za ich pomocą wprowadził odrobinę luksusu do swojej tymczasowej, studenckiej posiadłości.
Rano telefon - pan kurier wolałby przyjechać teraz, zaraz rano, a nie po 15.00 jak się umawiał. Dobra, po krótkiej rozmowie, Żona i Mąż decydują: akurat nam pasuje, bo spotkanie, które mieliśmy mieć przed południem zostało przesunięte na inny termin. Szybkie ogarnianie.
Dzwonek. Są panowie. Niosą meble. Na meblach nieco niepokojąca notatka w formie przyklejonej do folii kartki - "elementy drewniane, uszkodzenia mechaniczne nie podlegają reklamacji". No, nieco niepokojąca notatka przy zakupie drewnianych mebli... Z powodu tej notatki Żona decyduje się rozpakować "przody" mebli i sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Folia nieuszkodzona, fronty wyglądają na całe, panowie się spieszą. Mąż podpisuje papierki i razem z Żoną zabierają się za rozpakowywanie nowego nabytku. W międzyczasie śniadanie. Pycha :)
Rozpakowują folie. Tylne nogi foteli okazują się nie bardzo mocno, ale jednak powgniatane. Ups. No zobaczymy... Front jednego fotela najwyraźniej ktoś postawił na podłodze na piasku i drobne ziarenka powgniatały się w lakier. I podnóżka też. No ładnie to to nie wygląda. Chyba będzie trzeba jednak składać reklamację. Ciśnienie rośnie. Przychodzi Mamusia. Pokazują, rozmawiają, rzeczywiście są wgniecenia. Powinni przyjąć reklamację albo opuścić cenę, bo jednak to nie jest tak całkiem pierwszy gatunek. No zobaczymy.
Mąż i Żona rozpakowują stolik. Mamusia pije herbatę. O! To całkiem inny stolik niż ten, który zamówili. Ciśnienie nadal rośnie. Telefon do firmy, w której złożono zamówienie. Pan z telefonicznej obsługi klienta w pewnej firmie odpowiada, że nie ma żadnego problemu, bo on sprawdzi na magazynie i porówna z zamówieniem, ale tak od razu tego się nie da zrobić, więc tak koło 16.00 zadzwoni i powie co się stało. Jest po dziesiątej. Ciśnienie rośnie. Tym razem gwałtownie. Mąż wytrzymuje presję (oklaski) i dochodzi z Panem z telefonicznej obsługi klienta do porozumienia. Pan dowie się "jak najszybciej to tylko będzie możliwe". Pół godziny później telefon. Stolik się znalazł, panowie przywiozą i podmienią. Ciśnienie nieco opada. Ale nie całkiem. Panowie przywożą, podmieniają i tłumaczą procedury reklamacji Mężowi. Żona i Mamusia piją tymczasem kolejną herbatkę. Tym razem jest to meliska. Mąż i Żona oddychają spokojnie, okazuje się, że nie zostaną bez mebli na kolejne 40 dni roboczych. Zabierają się za stolik. Już, już zaczynają się cieszyć i wtedy okazuje się, że szyba, która jest częścią stolika, niestety zupełnie do niego nie pasuje. Mniej więcej w tym samym momencie Żona zauważa, że coś dźga ją w serdeczny palec lewej ręki. Pękł jej ulubiony pierścionek. Ciśnienie rośnie. Żona i Mąż jadą do sklepu. Z nimi Mamusia, która ma coś do załatwienia i wysiada po drodze. Żona idzie sobie pooglądać a Mąż bohatersko, wraz z obsługą sklepu wymyśla, że można podmienić szybę ze stolikiem z wystawy i tak czekać na reklamację (dwa tygodnie). Mąż wraca do domu, zabiera szybę, zawozi do sklepu i tam okazuje się, że szyba jest idealna. To stolik jest za mały. Ten w sklepie jest identyczny i oczywiście również nie pasuje do szyby. Mąż się poddaje i wraca do domu z dobrą szybą do niepasującego stolika. Pije z Żoną herbatę. Postanawiają oboje się nie przejmować. Mocno pomaga im wspomnienie wczorajszego spotkania z przyjaciółmi, którzy dwa i pół roku podróżowali po Afryce. Rozmawiają o perspektywie. Przychodzi SMS z potwierdzeniem złożenia reklamacji.
Przychodzą goście. Mnóstwo śmiechu, wszyscy życzą udanych pertraktacji ze sklepem. Ciśnienie opada.
Kurtyna opada również.

Co z tego wynika?
Pędząc w ciągu tego dnia, załatwiając wszystko zupełnie inaczej i w innej kolejności niż planowaliśmy nie mogliśmy nie porównywać tego ze wspomnieniem wczorajszego, wieczornego spotkania. Sylwia i Michał ponad dwa lata jeździli po Afryce. Własnoręcznie zrobionym z Fiata Ducato (chyba) campo-carem. Zrobili nim jakieś miliony kilometrów, w końcu go sprzedali żeby ruszyć dalej z... plecakami. Potem kupili motor. I to był cały ich dobytek. Afryka, którą nam pokazali, o której opowiedzieli to miejsce, w którym ludzi nie mają problemow z zakupem mebli. I są szczęśliwi, potrafią się dzielić z innymi. Oczywiście żyjemy w tym świecie i musimy mieć jakieś meble, ale ta cała historia bardzo dobitnie postawiła nas (nie pierwszy raz tu jesteśmy) przed pytaniem o to, co naprawdę jest dla nas ważne, o to na co warto tracić nerwy, w jakich warunkach można przyjąć gości, a w jakich nie i czy, kiedy rośnie ciśnienie mamy prawo okazywać sobie zniecierpliwienie i złość (bo przecież mamy takie prawo, nie?), czy może przede wszystkim właśnie wtedy kiedy jest trochę trudniej niż zwykle, powinniśmy tym bardziej sobie nawzajem pomagać.
Pozdrawiamy Sylwię i Michała i zapraszamy zainteresowanych na Ich bloga o podróży Rainbow Truck.
A oto Sylwia i Michał ze swoim dobytkiem (zdjęcie pochodzi z Ich bloga)
* oczywiście pod względem formalnym nie jest to dramat w żadnym wypadku

czwartek, 3 listopada 2016

Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą

No to mamy listopad. Za oknem pierwszy śnieg. Taki mokro-wiejąco-przenikający. Całę szczęście, że jak na razie za oknem, ale będę musiała wyjść i się z nim zmierzyć. W głowie pusto, a mam napisać post na bloga. Hmmm. O czym tu pisać...
W taką pogodę nawet pisać nie ma o czym... Najchętniej schowałabym się pod kołdrę i przespała całą tę jesień i zimę. 
Ktoś pamięta Muminki? Najadały się igliwia i szły spać. Budziły się wiosną. Dziś chyba nawet byłabym gotowa na to igliwie. W końcu jakieś smoothie można by z nich zrobić, zmielić z pożywną owsianką czy coś. No nie wiem. Jakoś bym dała radę. Ale nie jestem Muminkiem. I nawet kiedy jesienna chandra nie tylko puka do drzwi, ale dawno już weszła do środka, mam kilka spraw do zrobienia. Augustyn twierdził, że dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. Rozumiem, że dotyczy to również listopada i nawet takich dni jak dzisiejszy. Znaczy trzeba walczyć. I nawet dziś to ode mnie zależy czy to wszystko zrobię czy nie. A już na pewno czy zacznę coś w ogóle robić.
O rany, brzmi jak mowa motywacyjna. Nie jest. Nawet przecież nie wiadomo czy wszystko, co zamierzę, a nawet do czego się przyłożę, skończy się powodzeniem, sukcesem. Zwłaszcza w taki dzień jak dziś, mam dość spore wątpliwości. Ale Augustynowi chyba właśnie o to chodziło. Żeby walczyć nawet jak nie ma pewności zwycięstwa, kiedy jest listopad, paskudna pogoda, leje, i naprawdę nic się nie chce. 
Warto w takie dni spoglądać na cel, a nie na pogodę. 
Jednym słowem biorę się do roboty, a wszystkim czytelnikom naszego bloga najmocniej jak (dziś) umiem życzę woli walki. Także w listopadzie. 
Przy okazji przypominam, także sobie, że czasem bywa trudno przetrwać i wiosnę, bo człowiek taki jak ja ma jakąś niezwykłą zdolność do tego, by znajdować sobie rzeczy, które trzeba przetrwać :). Ale znalazłam na to dwie praktyczne rady (o, tutaj). 

czwartek, 27 października 2016

Gdy targają nami emocje

Historia prawdziwa:
Idziemy sobie. Jesień... Wokół piękne kolory, lekki wiaterek, słońce. Piękny dzień. Wspaniale, że można czasem tak sobie po prostu iść. Jest dobrze, miło, przyjemnie. Lubimy się.
10 minut później:
Łazimy nie wiadomo po co, trzeba było zostać w domu! Przynajmniej zrobilibyśmy może porządek. Zimno, buro, głupia jesień. Może i dziś świeci słońce, ale i tak wcale nie grzeje. No i ciekawe jak długo poświeci. Jutro na pewno zacznie lać. Bez sensu takie łażenie. Spacery powinny być zabronione. Jest paskudnie. Wcale się nie lubimy, nie umiemy nawet rozmawiać.
Co różni te dwa powyższe obrazki? Te 10 minut, w czasie upływu których jedno z nas coś powiedziało, a drugie odpowiedziało nie tak jak oczekiwało to pierwsze. Wtedy to pierwsze poczuło się urażone i znów coś powiedziało. To drugie też poczuło się urażone. I też coś powiedziało. I tak jeszcze trzy razy.
I to wszystko.
Coś Ci to przypomina? Mi tak.
To mój dzień. Wczoraj/dwa dni temu/ tydzień... Czasem taki dzień jest częściej, czasem rzadziej. Życie.
I nie ma żadnego znaczenia kto zaczął.
Co jest z nami nie tak? Dlaczego ciągle i w różnych relacjach sobie to nawzajem robimy?
No i najważniejsze - jak sobie z tym radzić?
Światło na całą sprawę może nam rzucić biologia - bodziec (czyli to, co jedno z nas, to pierwsze, powiedziało) dociera do środkowej części mózgu, która przygotowuje odpowiedź na ów bodziec na dwa sposoby: jeden to wytworzenie odpowiednich hormonów, a drugi to rozważna, sensowna reakcja. To ogromne uproszczenie, ale tak mniej więcej to działa. Hormony mają nam pomóc przestraszyć się i uciec (ewentualnie się obronić), albo ucieszyć się i przytulić. Przygotowanie analizy sytuacji i sensownej reakcji ma nam pomóc...sensownie zareagować. Hormony zwykle są szybsze.
I to jest genialne rozwiązanie, gdy atakuje nas tygrys. Ale nieco gorzej się sprawdza, gdy mąż lub żona zadają nam jakieś niewinne pytanie, które w meandrach naszego umysłu zahacza o jakiś czuły punkt w naszej pamięci. Reagujemy automatycznie jakby... zaatakował nas tygrys. A to nie on przecież.
I kłopot gotowy.
I co teraz? No na całe szczęście możemy jednak coś z tym zrobić. Jak wiadomo człowiek to taki stwór, który potrafi się uczyć. I różnych reakcji na własne emocje można się nauczyć także. Jest to nawet dość proste. Niestety również dość trudne. Nie skomplikowane, proste. Ale właśnie trudne. Cała sprawa polega na tym, żeby mój mózg nauczył się co jest groźne, a co nie. I da się to zrobić. Niestety, oprócz tego, że jest to trudne, zajmuje też czas, a tego mamy niewiele. Prawda jest taka, że emocje podążają za naszym zachowaniem. To znów uproszczenie, ale tak to działa. Jeśli podczas deszczu przewrócisz się na rowerze i poważnie potłuczesz, kiedy znów przyjdzie ci wsiąść na rower, tym bardziej podczas deszczu, będziesz się bać. Coś zrobiłeś i teraz pojawiają się emocje. Nie idziesz na rower, bo się boisz, więc, wraz z upływem czasu, jest ci coraz trudniej. Mija 5 lat i zupełnie nie lubisz, nie chcesz i w ogóle nie będziesz jeździć na rowerze. Dlaczego? Dlatego, że zamiast pociągnąć swoje emocje za swoim zachowaniem, pozwoliłeś (czy pozwoliłaś), żeby to one tym zachowaniem kierowały. Jeśli użyjesz tej drugiej drogi, przeanalizujesz sytuację, uznasz istnienie tych emocji i postanowisz zrobić swoje będziesz się bać. Może nawet bardzo. Drugi raz będzie ci łatwiej. Kolejny jeszcze łatwiej. Później będzie jeszcze znów trudniej, a potem już "z górki". Mija 5 lat i jesteś znanym rowerzystą, najlepszym wśród znajomych :).Tak to działa. Emocje idą za naszym zachowaniem.
Pod warunkiem, że nie dostosowujemy go (tego zachowania) do nich.
Wracając do naszego tygrysa, a raczej męża czy żony. Jeśli kilka, kilkanaście... no dobra, kilkaset razy, kiedy się już uspokoimy, przyznam sama przed sobą, że w sumie nie było o co się kłócić, w końcu ta refleksja przyjdzie PODCZAS sprzeczki, w tym samym czasie, kiedy fala hormonów zalewa mój mózg powodując odczuwanie złości i tego wszystkiego co przy takich okazjach odczuwam, a nie potem. Wtedy mam szansę zareagować racjonalnie. Przemyśleć to, co właśnie się dzieje i/ teraz najtrudniejsze/ odpuścić WBREW swoim emocjom. Wiem, że mój mąż to nie tygrys i jego życiowym celem nie jest pożarcie mnie. Nie muszę aż tak zajadle się bronić. Mogę odpuścić. To bardzo proste, ale wściekle trudne, niestety. Bo moje emocje domagają się tej obrony a najlepiej ataku. Ale jeśli mi się uda, a potem kolejny raz, i znowu, to po jakimś czasie przestanę reagować tak gwałtownie. Moje emocje nauczą się mnie słuchać. Wygram z nimi i przestaną mną targać. Zapanuję nad nimi, przestaną rządzić moim życiem.
Czego sobie i Państwu życzę :)

poniedziałek, 24 października 2016

Nasze wspomnienia nie mieszczą się na zdjęciach - kartka z wakacji: Wenecja

Kilka dni temu znów opowiadaliśmy o naszych włoskich wakacjach. Ech... Na dworze dzisiaj 8*C i człowiek się cieszy, że nie pada...
Ale są wspomnienia i można się nimi cieszyć. Kilka już razy przeglądałam zdjęcia, co nie znaczy, że skończyłam robić w nich porządek. Czasy 36-klatkowego filmu dawno minęły, i teraz trzeba robić porządek w jakimś milionie zdjęć po każdym wyjeździe. Ma to swoje plusy, ale zajmuje dużo czasu. Oglądam sobie, oglądam i przypomina mi się jak w jakimś wywiadzie Umberto Eco mówił o zdjęciach - że nie lubi za bardzo i nie robi, bo kłamią. Nie oddają rzeczywistości. Są płaskie i generalnie albo nic na nich nie widać, albo są cukierkowe i przesłodzone. Patrzę, patrzę i ... coś w tym jest. Ale...
Nasza Włoska Przygoda zaczęła się w Wenecji. Po kawałku naszego serca już tam zostało. Mamy zdjęcia. Mnóstwo. I cieszę się, że je mamy.
Ale nasze wspomnienia nie mieszczą się na zdjęciach. To tylko zdjęcia. Nie ma na nich przestrzeni, atmosfery, głosu, rozmowy z panem z budki z biletami na stateczek, który z Mestre do Wenecji nas dowiózł, wieczornego śpiewu gondoliera, ani całego mnóstwa rzeczy, chwil i przemyśleń, które ten dzień uczyniły niezapomnianym. Są płaskie i takie...malutkie, kwadratowe. Prawda. A jednak nie zgadzam się, że kłamią; cieszę się, że je mamy. Pomagają pamiętać. Są dowodem, że to wszystko się nam nie przyśniło. Jeśli chciałabym żeby były Wenecją, miałabym spory problem i... chyba nie świadczyłoby to dobrze o mojej inteligencji. Nie są, nie będą i nie mogą być nawet prawdziwym wspomnieniem. Są zapisem czegoś. Bramą, która w zimny, ponury jesienny dzień pomaga mi przejść do wspomnień. Przeglądam kilka, moczę ostatnie cantuccini w kawie, zamykam oczy i... Jestem gotowa przetrwać zimę :)
Malutki port w Mestre z widokiem na Wenecję. Czekamy na nasz stateczek.

Płyniemy



Weneckie "uliczki"

Droga tylko dla łódek. Tutaj naprawdę nie ma ani jednego samochodu.
Nie ma też zresztą ulic. Tylko kanały.

Mechanik łódkowy. Tuż przy ulicy, znaczy kanale :).
Panowie naprawiają coś przy tutejszej karetce pogotowia.

Widok z Wenecji na wyspę Le Vignole. Wcześniej nie wiedzieliśmy, że miasto Wenecja leży na 118 wysepkach
i nazywa się to Laguna Wenecka (i rzeczywiście jest laguną :). Zasadniczo zwiedza się jedną z nich.

Wenecki pomysł na domofon. To sitko to mikrofon. Innych konstrukcji nie stwierdzono.

Dzwonnica, która grała w jednym z "Bondów" :)

Jeden z trzystu tysięcy sklepów z makaronem.

Wenecka maska - wszędzie ich pełno. Karnawał w Wenecji ma prawie 1000 lat tradycji.
Przy okazji - kto wiedział, że 
właśnie w Wenecji  wymyślono operę? 
My nie. Ale już wiemy.


Gondolowa przystań. W XVIII było ich (gondoli, nie przystani) między 8 a 10 tysięcy (sic!)
Teraz pływa nieco ponad 400. 

Ponte di Rialto - most nad Canal Grande. Pięknie.
Z tej strony wyglądał pięknie, z drugiej jest w trakcie remontu. Zobaczymy efekty, jak znów tu przyjedziemy 

Gondolierzy w pracy


Widok z Canal Grande na bazylikę Santa Maria della Salute.
Została zbudowana po epidemii dżumy. 

Plac Św. Marka



Weneckie nabrzeże. Niesamowite wrażenie zrobiło na nas jednoczesne zapalenie się wszystkich świateł.
Pięknie.
Ostatnie zdjęcie zrobione w Wenecji. Jeszcze tu wrócimy.